Szkoła Podstawowa nr 60 z Oddziałami Sportowymi i Mistrzostwa Sportowego w Bydgoszczy

Nawigacja

Biblioteka internetowa

Aktualnie online

-> Gości online: 17

-> Użytkowników online: 0

-> Łącznie użytkowników: 306
-> Najnowszy użytkownik: czczcz

Losowa fotografia

Reklama

MEN

MIASTO BYDGOSZCZ

KURATORIUM OŚWIATY BYDGOSZCZ

MUKS

SZKOŁA PŁYWANIA AQUARIUS

PORTAL OSIEDLOWY

Statystyki reklamowe

Telefon w sprawie dzieci

Od grosika do złotówki

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

.

Kalendarz

Po Wt śr Cz Pi So Ni
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  

BIP

Budka lęgowa SP60

Nasz Patron - Hubert Wagner

Bydgoszcz Inaczej

II Międzynarodowy Turniej Piłki Siatkowej

Międzynarodowy Turniej Piłki Siatkowej

Najczystsza w Polsce

BKS Transfer Bydgoszcz

MUKS Rekin

Stowarzyszenie

Komunikat!!!



Kościelisko dzień trzynasty

W nocy nadchodziła burza, ale zatrzymała się na Słowacji. Podświetlała tylko góry i wydawała charakterystyczne pomruki. Za to rankiem wychynęło spoza Czerwonych Wierchów słońce i dopiero o 17-stej Tatry zostały spowite gęstymi, ciemnymi, deszczowymi chmurami, co spowodowało, że z planowanego ogniska trzeba będzie zrezygnować. Kiełbasę przeznaczoną na tę okazję zjemy w mniej romantycznych okolicznościach i na pewno nie będzie tak smakowała, jak ta przypalona własnoręcznie na wolnym ogniu.

Dzisiejszy program był trochę ubogi: zakupy w Zakopanem (pamiątek, które są podobne w całej Polsce), rozdanie bardzo ładnych, oryginalnych dyplomów, maskotek, map i dzwoneczków pasterskich (co by się (ł)owieczki nie pogubiły) i najtrudniejszy punkt dnia - pakowanie i sprzątanie. Jutro wcześnie rano zaplanowana jest pobudka, śniadanie i wyjazd do Bydgoszcz(u)y. Oczywiście dyskoteka będzie trwała do rana. Nie wiem, jak to pogodzimy...

Do zobaczenia





najlepsi piechurzy

najporządniejsze chłopaki

trochę zdjęcie nie wyszło, ale to jest nasz najdzielniejszy kolonista. Przepraszam wszystkich, których pominąłem.


Komunikat!!!



Kościelisko dzień dwunasty

Po raz czwarty koloniści regenerują siły na termach Szymoszkowej. Rozumiem, gdyby był tu jakiś obóz sportowy, całodzienne wycieczki w góry, przygotowania olimpijskie... Tak zregenerowanej kolonii jeszcze nie widziałem. Brakuje tylko rehabilitanta, masażysty, dietetyka i salonu odnowy. Po obiedzie dowiedzieliśmy się, że ścięło się mleko w bacówce w Witowie, więc zregenerowani koloniści udali się tam pieszo, ulepili, co było do ulepieni, uwędzili i zjedli. Trzech odważnych wróciło do ośrodka o własnych siłach. Resztę kolonistów przywiózł kierowca autokarem. Chyba nadają się do zregenerowania. Natomiast zdający tę relację postanowił dzisiejszego dnia siedzieć przed domem (pomimo wietrznej pogody), patrzeć na piękną panoramę Tatr i o niczym nie myśleć...



lepienie (ł)oscypków

wspólne zdjęcie przed bacówką

wędzenie (ł)oscypków i kolonistów


Komunikat!!!



Kościelisko dzień jedenasty

Miał być długi wymarsz w góry, a tu okazało się, że grupa, która zdecydowała się wyruszyć na szlak, jest tak dobrze przygotowana, że o godz. 10.40 byliśmy już prawie u celu. Trzeba było zarządzać dłuższe przerwy, bo zapowiedzieliśmy w kuchni nasz powrót na godz. 17-stą. Zdążaliśmy do celu idąc przez Skupniów Upłaz na Przełęcz między Kopami, następnie w kierunku Kościelca nad Czarny Staw. Po dłuższym odpoczynku w "pięknych okolicznościach przyrody" udaliśmy się do schroniska "Murowaniec". Tam też odpoczywaliśmy, by nabrać sił na zejście żółtym szlakiem do Doliny Jaworzynka. Z taką grupą można wszędzie pójść, tylko szkoda, że tak późno... Jutro ma być załamanie pogody.



marsz przez Skupniów Upłaz

zdjęcie na tle Giewontu

tu byliśmy o 10.40

miejsce gdzie zginął Mieczysław Karłowicz

nad Czarnym Stawem

Komunikat!!!



Kościelisko dzień dziesiąty

Od rana zapowiadał się upalny dzień. Dlatego wcześnie rano, zgodnie z planem i rezerwacją wybraliśmy się do Sromowców Niżnych by spłynąć Dunajcem do Szczawnicy. Był to bardzo dobry pomysł, gdyż co niektórzy na tratwach (łodziach) odsypiali i było ciszej, i bezpieczniej. Poza tym flisak mógł bez przeszkód opowiadać to, co wiedział, bo nikt mu nie przeszkadzał. Tak więc przedpołudnie spędziliśmy na wodzie, a w południe na chwilę wpadliśmy na zakupy do Szczawnicy, która jest o wiele ładniejsza od Zakopanego. Za to obiad zjedliśmy w Czorsztynie, po czym udaliśmy się do Dębna zwiedzić najstarszy na Podhalu średniowieczny kościółek drewniany, gdzie polichromie wykonane temperą cały czas utrzymują barwę... kilkaset lat. Wszyscyśmy sobie przypomnieli, jak to Janosik z Maryną brali w tym miejscu filmowy ślub. Myślałem, że kościółek został przeniesiony z powodu ukończonej zapory (byłem zwiedzającym w tamtym czasie) ale mieszkańcy uchronili i kościół (cały czas czynny) i wioskę.



góry wczesnym rankiem

spływ Dunajcem

kościół pw Michała Archanioła w Dębnie

fragment wnętrza

Komunikat!!!



Kościelisko dzień dziewiąty

Dzisiaj kolejny piękny dzień. Przed południem wizyta w Centrum Edukacji Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz spacer po Krupówkach. Po południu Aquapark w Zakopanem , zjeżdżalnie, baseny z widokiem na Giewont i Gubałówkę a wieczorem oczywiście mecz... na orliku. Kadra na pewno przegra. Można im obiecać wszystko a wynik do przewidzenia - bezpieczny. Za zgodą kierownika kolonii piszący relacje dostał zgodę na sprawdzenie sytuacji w TPN. Tatry zaludnione....



przed Centrum Edukacji

ekspozycja

w grocie

a w Tatrach pogoda do chodzenia

Komunikat!!!



Kościelisko dzień ósmy

Koloniści uważają, że dzisiejszy dzień jest najprzyjemniejszy. Rano byli w parku linowym a po południu na kręgielni. Szkoda tylko pogody...



wędrówka w parku linowym

wędrówka w parku linowym

na kręgielni

Komunikat!!!



Kościelisko dzień siódmy

Nareszcie jest pogoda idealna, by pójść na górską wycieczkę. Wybraliśmy trasę trochę dłuższą od poprzednich (tak by jednak zdążyć na obiad) z łagodnym podejściem i dość długim zejściem po stopniach. I tak zaraz po śniadaniu podjechaliśmy do Brzezin, po drodze w Cyrli "zabierając" panią dyrektor ośrodka i zarazem wspaniałego przewodnika tatrzańskiego. Swoje kroki z Brzezin skierowaliśmy na Psią Trawkę, wybierając stamtąd szlak czerwony prowadzący na Waksmundzką Polanę. Od pani dyrektor dowiedzieliśmy się, że jest to pierwszy szlak turystyczny wytyczony w Tatrach. Jest to szlak mało uczęszczany. Za to na Gęsiej Szyi tłok. Latem z Gęsiej Szyi schodzi się na Rusinową Polanę po stopniach (jest ich ponad tysiąc). Jakiś mały chłopiec (ok. 4 lat?) spytał się mnie po drodze, dlaczego schodzimy, kiedy wszyscy podchodzą? Na szczęście odpowiedział za mnie jego tata. Ponieważ w kościele na Wiktorówkach trwała msza święta i uczestniczyło w niej na zewnątrz wielu turystów, skierowaliśmy swoje kroki ku Zazadni. Wieczorem planowane jest ognisko.



pierwszy odpoczynek nad Suchą Wodą

postój na początku Waksmundzkiej Polany przy krzyżu ufundowanym przez Maksymiliana Nowickiego, zoologa, który wystarał się, by od 1868 roku prawnie były chronione kozice i świstaki.

widok z Gęsiej Szyi

zejście na Rusinową Polanę

widok z Rusinowej Polany na Tatry Bielskie

Komunikat!!!



Kościelisko dzień szósty

I znowu koloniści regenerują siły na termach, tym razem w Chochołowie. Niedługo będą tak zregenerowani, że malowanie na szkle, granie w ping ponga i dyskoteka im nie wystarczy. W dodatku po obiedzie, wykorzystując fakt, że znalazła się Góralka, która zgodziła się pokazać kolonistom, jak robi się (ł)oscypki, poszliśmy z nimi do bacówki najeść się zdrowego owczego sera. Mieli nawet sobie ulepić własne, ale nie było burzy i mleko się nie ścięło. Trzeba będzie koniecznie pójść z nimi w góry, bo inaczej ośrodek tego nie wytrzyma. Na razie pogoda na to nie pozwala.



w bacówce przed lepieniem (ł)oscypków

nadal przed lepieniem (ł)oscypków

w tym momencie okazało się że to była prawdziwa podpucha i mleko się nie ścięło

wędzenie oscypków i kolonistów

dziesiejszy widok na Giewont

Komunikat!!!

Kościelisko dzień piąty

Po wczorajszej dyskotece (która organizowana jest co drugi dzień) i całodniowej regeneracji sił przygotowaliśmy się od rana do wymarszu w góry, a tu raptem spadł zapowiedziany dopiero na 13-stą deszcz. W zasadzie to nie był deszcz, bo w deszczu można pospacerować, ale ulewa. Taka, że Górale pochowali się po chałupach, no i my też. Pogoda zaczęła zarządzać rozkładem dnia. Na szczęście w ośrodku znalazło się trochę szklanych płytek, farby, pędzle i piłeczka ping pongowa, więc młodzież mogła zająć się sztuką zdobienia oraz rozgrywkami tenisa stołowego. O 13-stej zamiast padać, przejaśniało. Po obiedzie wybraliśmy się na mały spacerek zobaczyć tor biathlonowy w budowie. Ponieważ na 17.30 był zaplanowany mecz piłki nożnej kadry nauczycielskiej z wychowankami, zrezygnowaliśmy z dalszej wędrówki nad potok Czarnego Dunajca, do miejsca, gdzie zlewają się różnego koloru Wody, tworząc ostatecznie Czarny Dunajec. Kadra, jak to kadra mecz przegrała 4:2 (co było do przewidzenia) i w nagrodę wychowankowie zostali zaproszeni na pokaz zdjęć przyrodniczych w technice 3D.



od rana padało tak, że nawet motyl schronił się pod naszym dachem

malowanie na szkle i śpiewanie piosenek, które umie grać pan Dorian Makowski. A umie wszystko

gra w warcaby wieloosobowe

rozgrywki znalezioną piłeczką w ping ponga

Biathlon Kościelisko w budowie

Komunikat!!!



Kościelisko dzień czwarty

Akurat dziś przed południem pada i chmury zabrały piękne widoki. I to był powód, by wybrać się na termy (basen) do Bukowiny Tatrzańskiej. Natomiast po obiedzie wybraliśmy się na pierwsze zakupy oraz zwiedzić główna ulicę stolicy Tatr, a nawet główną ulicę Polski - Krupówki. A jest co podziwiać, gdyż w ostatnich latach wyłonił się nowy styl zakopiański, który nawet nie śnił się w najgorszych snach Stanisławowi Witkiewiczowi.



widok z okna

na głównej ulicy Krupówkach

nowy styl zakopiański

nowy styl zakopiański - Krupówki 40

wieczorny widok z okna

Komunikat!!!



Kościelisko dzień trzeci

W nocy nad Kościeliskiem przeszła burza, a nad ranem... A nad ranem wszyscy, którzy przyjechali w Tatry wyszli na szlak do TPN, więc było tłoczno, jakby to była Wielka Polska Majówka. Na wejście do Doliny Strążyskiej czekaliśmy kilkanaście minut. Jakoś udało nam się przecisnąć pod wodospad Siklawicę (na końcu doliny). W drodze na Czerwoną Polanę panował ruch obustronny, więc nikt nikogo nie wyprzedzał. W tym czasie na Doliną Strążyską zawisł śmigłowiec ratowniczy, widocznie w tym natłoku turystów coś się wydarzyło. Potem był wymuszony postój na Czerwonej Polanie, by w swojej kolejności wejść na Sarnie Skałki. Przy zejściu do Doliny Białego było już swobodniej, ale nie na długo, gdyż pod Krokwią, gdzie znajdują się skocznie, znów było tłoczno. Jutro dzień zregenerowania sił na następne trasy.



pod wodospadem Siklawica w Dolinie Strążyskiej

odpoczynek na Czerwonej Przełęczy

na Sarnich Skałkach

na Sarnich Skałkach

Ostatnio dodane zdjęcia






Programy - Siatkówka

PROJEKT UNIJNY Edu (R) Ewolucja

Wygenerowano w sekund: 0.03
38,529,890 Unikalnych wizyt