Wspomnienie naszego przyjaciela Janka
Dodane przez admin dnia 29 listopad 2018 14:28


Kilka słów o wspaniałym koledze, trenerze, organizatorze Janie Mili.


Pracował w naszej szkole 10 lat, od 1 września 1990r. do 31 sierpnia 2000r. Wcześniej zatrudniony był przy organizacji miejskich imprez sportowych w Miejskim Szkolnym Związku Sportowym oraz pełnił funkcję wizytatora d/s sportu w Wydziale Oświaty i Wychowania Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy. Między innymi dzięki Jego doświadczeniu nasza szkoła już po dwóch latach swojej działalności (od powstania w 1989r.) w 1991r. mogła pochwalić się pierwszymi wynikami sportowymi. Na pewno praca i zaangażowanie Jana w sport naszej szkoły miały wpływ na to, że dziś jesteśmy szkołą z oddziałami sportowymi i mistrzostwa sportowego im. Huberta Wagnera. Poza codzienną działalnością sportową, Jan w wakacje letnie pełnił funkcję kierownikiem kolonii dla dzieci w Kościelisku. Wraz z Wojtkiem Kaźmierczakiem (obecnym wicedyrektorem) poświęcaliśmy swój czas wakacyjny, by pracować razem z Janem, bo były to prawdziwe kolonie wysokogórskie. Trzy dni chodziliśmy z przewodnikiem Frankiem Spytkiem i dziećmi po szlakach górskich a jeden dzień zwiedzaliśmy z nimi okolicę. Ileż to nocy z Janem i Wojtkiem przegadaliśmy (w dzień na to nie było czasu). Zajmowaliśmy pokój na poddaszu z pięknym widokiem na Czerwone Wierchy. Wystarczyło wspomnieć o szkole lub o sporcie, to Jan zaraz się ożywiał i zaczynała się nocna dyskusja. Jan miał zwyczaj spać przy oknie... otwartym oknie. Niestety, nawet w upalne lato noce w górach są dość chłodne, więc kiedy było wiadomo, że kierownik już zasnął - było to słychać - podchodziłem cicho do okna i zamykałem je bezszelestnie. Nie wiem jaki zmysł miał Jasiu, ale po chwili jego sen się zacinał, wstawał i otwierał je z powrotem na oścież. Tak bawiliśmy się do rana. Dlatego lepiej było część nocy spędzić na rozmowie, tym bardziej, że wspaniale się Jasia słuchało.
Kiedy zimą 2007r. podczas moich spacerów po górach dowiedziałem się, że Jan jest z grupą młodzieży w Zakopanem na Olczy, specjalnie nadłożyłem drogi, by go odwiedzić i pochwalić się, co udało mi się właśnie przejść, jak wygląda trasa, że jest właśnie zjawisko inwersji, że zaskoczyła mnie noc i schodziłem przy użyciu "czołówki". Nikomu innemu, ale właśnie Janowi chciałem poopowiadać o moich wrażeniach z wycieczek, bo Jan znał Tatry świetnie, a nie mógł już po nich wędrować.
Ilekroć jestem zimą z młodzieżą naszej szkoły w Kościelisku, wspominam, że właśnie w tym miejscu, w tym domu przez wiele sezonów Jan Mila zaszczepiał w młodzieży bydgoskiej miłość do gór. Odszedł od nas wspaniały człowiek, kolega, przyjaciel, trener, organizator, ktoś, kto mógł powiedzieć dużo o sporcie młodzieżowym w Bydgoszczy, bo przez wiele lat był jego animatorem. Janku! Pamięć o Tobie będzie trwała...

Leszek Gozdek